Techniczne możliwości budowy systemów antyrakietowych pojawiły się już w latach

Techniczne możliwości budowy systemów antyrakietowych pojawiły się już w latach 70-tych. Wizję stworzenia systemu chroniącego cały obszar Stanów Zjednoczonych miał w latach 80-tych R. Reagan. Po zakończeniu „zimnej wojny” projekty te wstrzymano, ale wzrost obaw przed światowym terroryzmem spowodował, że W. Clinton wrócił do nich, a po atakach z 11 września 2001 r. George W. Bush nadał im priorytet. USA szybko rozwijały odpowiednie technologie wojskowe, ale koncepcja „Tarczy” była często krytykowana. Inne kraje (jak Rosja, czy liczne państwa UE) krytykowały Amerykanów za naruszanie światowej równowagi sił oraz za wybiórcze wskazywanie krajów, które z tej osłony skorzystają. W 2009 r. prezydent Barack Obama, zrezygnował z dotychczasowych projektów i zaproponował budowę międzynarodowego systemu chroniącego liczne kraje. Projekt ten zaakceptowały kraje NATO oraz Rosja, ale jego budowa została odsunięta w dalszą przyszłość.

Słowa kluczowe: system obrony przeciwrakietowej, tarcza antyrakietowa, obrona przeciwrakietowa ABM (Anti-Balistic Missiles) = Układ o Redukcji Systemów Obrony Antyrakietowej MEADS (Medium Extended Air Defence System) NMD/SMD (National (Strategic) Missile Defence) = Narodowa (Strategiczna) Obrona Przeciwrakietowa PAC (Patriot Advanced Capability) SM (Standard Missile) THAAD (Terminal High Altitude Area Defense) TMD (Tactic Missile Defence) = obrona przed pociskami taktycznymi Techniczną możliwość stworzenia jednolitego systemu, skutecznie chroniącego duże terytorium przed atakiem lotniczym, bądź rakietowym, mocarstwa (USA i ówczesny ZSRR) rozważały podczas „zimnej wojny”. Państwo, które zbudowałoby sobie skuteczny system obrony antyrakietowej, mogłoby ulec pokusie wywołania wojny atomowej ,z założeniem, że ono ją przetrwa, a wrogowie – nie. Zarazem jednak wyścig systemów obrony, prowadzony równolegle i w sposób uzupełniający do wyścigu zbrojeń ofensywnych, bardzo komplikowałby scenariusze polityczno-militarne, zwiększając ryzyko wybuchu wojny atomowej

  1. Zaniechanie budowy takich systemów miało gwarantować powstrzymanie się mocarstw od wojny. Dnia 26 maja 1972 r. w Moskwie USA i ZSRR przyjęły Układ o Redukcji Systemów Obrony Antyrakietowej (ABM), uzupełniony następnie protokołem z 21 lipca 1974 r. Układ ten zakładał , że państwa, rezygnując z budowy systemów chroniących je przed skutkami wojny atomowej, nie zdecydują się jej rozpętać. Jego sensem było założenie, że podatność na odwetowe ciosy przeciwnika zmusza do powstrzymywania się od wykonania pierwszego uderzenia (własna ludność cywilna miała być zakładnikiem i ewentualnym celem adwersarza) . 2. Zauważyć należy, że porozumienie nie zakazywało budowy antyrakietowych systemów „pola walki” (TMD). Ponieważ narażone na atak rakietowy (również z użyciem broni masowego rażenia, tyle że taktycznej) były jednostki wojskowe, na ich potrzeby tworzono mobilne systemy antyrakietowe, mające przechwytywać taktyczne pociski. Takie właśnie było pierwotne przeznaczenie słynnego amerykańskiego systemu MiM 104 „Patriot”. O ile jednak rakiety taktyczne muszą wykazywać się dużą celnością, a zatem zestrzelenie takowej o kilka kilometrów od celu czyni ją nieszkodliwą (nawet jej detonacja, z powodu małego ładunku, nie była zbyt groźna, o ile omijała cel), o tyle rakiety strategiczne mają potężną siłę niszczącą i nie muszą być nazbyt celne, a zatem upadek takiego pocisku nawet o kilkanaście kilometrów od celu może okazać się niszczycielski. „Tarcza” chroniąca przed rakietami strategicznymi nie może więc ograniczać się do ich niszczenia w ostatniej fazie lotu, ale powinna unieszkodliwiać je o wiele wcześniej (np. krótko po odpaleniu, jeszcze nad instalacjami wroga lub w wysokich warstwach atmosfery). Pierwowzorem „tarczy antyrakietowej” była „Inicjatywa Obrony Strategicznej” (nazywana potocznie „gwiezdnymi wojnami”) prezydenta USA R. Reagana z połowy 1 „Wyścig tarcz antyrakietowych” mógłby wręcz sprowokować konflikt: przykładowo, gdyby w 1965 r. USA i ZSRR zaczęły budować takie tarcze, przy czym Rosjanie stawialiby na szybkość (budowa w ciągu 5 lat tarczy o skuteczności 50%), a Amerykanie – na skuteczność (budowa w ciągu 10 lat tarczy o skuteczności 80 %), to w 1970 r. ZSRR miałby dylemat: rozpętać wojnę atomową natychmiast, korzystając z uzyskanej przewagi, czy ryzykować, że za 5 lat to Amerykanie uzyskają przewagę i to oni będą mogli bezkarnie zaatakować.

2 Układ miał być aktualizowany co 5 lat. USA i ZSRR zachowały sobie prawo budowy po 2 takie instalacje: jednej wokół stolicy, drugiej – dowolnie (w praktyce wokół własnych wyrzutni rakiet z głowicami atomowymi). W każdym systemie mogło być do 100 wyrzutni antyrakiet, a w każdej wyrzutni –do 100 pocisków. System chroniący stolicę mógł mieć 6 stacji radiolokacyjnych, a drugi – do 18.

Każdy system mógł chronić krąg o promieniu 150 km. W protokole do ABM z 21 lipca 1974 r. oba mocarstwa zgodziły się poprzestać na jednym systemie: ZSRR zbudował taki system wokół Moskwy,a USA – wokół swoich wyrzutni rakiet ofensywnych.

Można zastanawiać się, na ile był to projekt propagandowy, mający zdezorientować ZSRR, na ile zaś – program autentyczny (przerastający ówczesne możliwości techniczne, ale zakładający ich rozwój).

  1. PATRIOTY, PAC-3, SM-3, THAAD

Rozwijane w czasach Ronalda Reagana technologie wojskowe odniosły spektakularny sukces podczas wojny o Kuwejt (1990-1991), kiedy amerykańskie systemy antyrakietowe „Patriot” skutecznie strącały rakiety odpalane przez Irak przeciwko Izraelowi i Arabii Saudyjskiej . Tym samym okazało się, że w relatywnie krótkim czasie (kilku tygodni/miesięcy) można stworzyć w warunkach polowych system chroniący znaczne terytorium (i cele cywilne) przed atakiem rakietowym. Nadal jednak chodziło o obronę przed rakietami taktycznymi.

W latach 90-tych, za prezydentury Bill’a. Clintona (1993-2001), temat wydawał się być zamknięty, ale pojawienie się kategorii „państw hultajskich” (Rouge states: Korea płn., Iran, Irak, Libia, Sudan, Syria)4 i narastająca fala terroryzmu „ideologicznego” (WTC’93, Tokio’95, Oklahoma’95, Kenia-Tanzania’98) postawiły na porządku dziennym kwestię bezpieczeństwa obszaru USA, zagrożonego już nie przez inne mocarstwo, ale przez fanatyków 5. Dnia 29 listopada 1995 r. USA i Rosja osłabiły układ ABM z lat 1972-1974, godząc się na rozbudowę systemów antyrakietowych o charakterze taktycznym (TMD), jak np. „Patriot”, THAAD. Systemy te jednak stawały się coraz doskonalsze i można było spodziewać się, że uzyskają niektóre parametry niezbędne do zwalczania rakiet strategicznych.

Rosja nadal utrzymywała i modernizowała posowiecki system antyrakietowy wokół Moskwy. W 1997 r. na spotkaniach 20 marca (Helsinki) i 26 września (Nowy Jork) W. Clinton i B. Jelcyn wynegocjowali porozumienie o ustaleniu cech odróżniających strategiczne i taktyczne systemy antyrakietowe.

Pod koniec lat 90-tych, działając pod wpływem tzw. „Raportu Donalda Rumsfelda” z 15 lipca 1998 r., Bill Clinton podjął decyzję o rozpoczęciu prac nad Narodową (Strategiczną) Obroną Przeciwrakietową (NMD/SMD). Po fiasku pierwszych prób technicznych i wskutek sprzeciwów Rosji, Clinton 1 września 2000 r. odroczył decyzję o budowie NMD, utrzymując w mocy ABM.

Nowy prezydent USA, urzędujący od stycznia 2001 r., G. Bush wrócił do zagadnienia, wychodząc jednak z innych przesłanek, zaprezentowanych 1 maja 2001 r.: kontrola zbrojeń oparta na porozumieniach międzynarodowych jest niewystarczająca,a dla bezpieczeństwa USA – drugorzędna; odstraszanie oparte na odwecie już nie wystarcza, gdyż odwet nie jest wiarygodny (pojawili się przeciwnicy, którzy potrafią odwetu uniknąć lub wręcz chcą go wywołać); Koncepcję „zagrożenia” (threat-based, adekwatną dla zimnej wojny, gdy zagrożenie było przewidywalne i możliwe do oszacowania) należy zastąpić nową koncepcją – potencjału obronnego (capability-based, gdy zagrożeń przewidzieć się już nie da).

Koncepcja George’a Busha była wówczas dość nieprecyzyjna i wielopłaszczyznowa. Niedookreślone były: koszty, skuteczność i używane środki; chroniony obszar – tylko własny, czy też innych państw (jeśli tak, to których ?); przeciwnik: państwa hultajskie mające po kilka-kilkanaście rakiet, czy mocarstwa (w praktyce jedynie Rosja, gdyż Chiny w 2001 r. miały ok. 20 rakiet).

Szansą nowej koncepcji było uczynienie z planowanego systemu obrony przeciwrakietowej instalacji wielostronnej. Jeśli objęłaby ona także państwa przyjazne USA, byłoby to substytutem „wielostronności”, a zarazem czyniłoby system szczelniejszym.

System miałby być wieloelementowy, składałby się z sił: lądowych, morskich (amerykańskich okrętów patrolujących Atlantyk i Pacyfik) i kosmicznych. Strącanie wrogich rakiet byłoby możliwe we wszystkich fazach ich lotu.

Na potrzeby „tarczy” Bill Clinton i George W. Bush mogli korzystać z wprowadzonych do użytku nowych typów uzbrojenia, takich jak: PAC-3 (Patriot Advanced Capability) – pocisk, będący unowocześnioną wersją „Patriota”. Jest systemem średniego zasięgu przeznaczonym do zwalczania taktycznych pocisków balistycznych i manewrujących oraz innych celów powietrznych, znajdujących się w odległości do 45 km i na wysokości do 15 km.

Efektywniejsze w zwalczaniu samolotów, czy śmigłowców są jednak starsze PAC-2, stąd w bateriach znajdują się oba typy. PAC-3 wszedł do służby w połowie lat 90-tych, obecnie stosuje się wersję z 2003 r. (używaną podczas interwencji w Iraku), a w siłach USA znajduje się ponad 700 tych pocisków. Ten pocisk w planowanej strukturze „tarczy” ma niszczyć wrogie rakiety w ostatniej fazie lotu (o ile nie zniszczy się ich wcześniej innymi środkami). PAC-3 to pocisk odpalany z mobilnych wyrzutni lądowych; pocisk SM-3 (Standard Missile) może natomiast niszczyć rakiety balistyczne o zasięgu od 500 do 5000 km. znajdujące się na maksymalnym pułapie około 150 km, czyli poza atmosferą. Dlatego SM-3 jest pociskiem trójczłonowym, prócz tego nie musi trafić w cel, aby go unieszkodliwić – posiada w głowicy moduł odłamkowy z zapalnikiem zbliżeniowym. SM-3 wystrzeliwane są z wyrzutni pionowych, montowanych na okrętach wojennych. Te pociski w planowanej strukturze „tarczy” mają niszczyć wrogie rakiety w ostatniej fazie lotu (ale poza terytorium USA – w miarę możności nad Atlantykiem lub Pacyfikiem). Budowane są one od 1999 r., w latach 2001-2002 testowano ich zdolność strącania wrogich rakiet (w 2008 r. ten pocisk strącił satelitę);

  • THAAD (Terminal High Altitude Area Defense) – system antybalistyczny stanowiący element ostatniej warstwy obrony amerykańskiego programu antyrakietowego.

Jego zadaniem jest przechwytywanie oraz niszczenie taktycznych rakietowych pocisków balistycznych oraz głowic bojowych przeciwnika. System THAAD został zaprojektowany do zwalczania pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu, ale w ograniczonym zakresie służyć może także przeciwko pociskom międzykontynentalnym. Wszedł on do służby w 2007 r., ma zasięg 200 km, a pułap – 150 km. Wyrzutnie THAAD mogą bronić obszar 150 razy większy niż taka sama liczba Patriotów.

Od połowy lat 90-tych NATO planowało zbudować całościowy system MEADS (Medium Extended Air Defence System). W projekcie uczestniczyły USA, Niemcy i Włochy (mimo początkowego zainteresowania wycofała się z niego Francja). Ten system miał skutecznie zwalczać ataki lotnictwa i rakiet krótkiego zasięgu i miał korzystać z amerykańskich pocisków PAC-3, będących unowocześnioną wersją „Patriota”6. Elementy MEADS są budowane od 2004 r., a do 2016 r. zastąpić ma on inne systemy7. Programem jego rozwoju kieruje specjalnie powołana w tym celu agencja NATO Medium Extended Air Defence Management Agency (NAMEADSMA). Koszt rozwoju tego systemu oblicza się na 23 mld USD. W grudniu 2007 r. MEADS ukończył wstępny przegląd systemu. Wybrano firmę Lockheed Martin do programu Missile Segment Enhancement (MSE) – rozwijany miał być wspomniany juz pocisk PAC-3. Bojowe testy MEADS są planowane na 2011 r.

  1. KATALIZATOR – 11 WRZEŚNIA 2001

Po zamachach Al-Kaidy na WTC i Pentagon z 11 września 2001 r. stało się jasne, że grupy terrorystyczne są w stanie zadawać ciosy porównywalne z uderzeniami konwencjonalnych armii 8. Zarazem pojawiła się obawa, że grupy te mogą zdobyć broń masowego rażenia (np. z arsenałów Pakistanu, posiadającego tą broń od 1998 r., a popadającego w niestabilność i infiltrowanego przez islamskich radykałów). W wystąpieniu z 29 stycznia 2002 r. George W. Bush wprowadził do światowej polityki nowe pojęcie „oś zła”, oznaczające grupę reżimów:

  • szczególnie wrogich Stanom Zjednoczonym (i nieprzewidywalnych);
  • tyrańskich wobec własnych społeczeństw;
  • szukających dostępu do broni masowego rażenia, bądź wspierających terroryzm.

Zaliczano do nich: Iran, Irak, Koreę Północną, rzadziej Libię, Sudan czy Syrię. USA wycofały się z ABM (13 grudnia 2001 r. ze skutkiem od 13 czerwca 2002 r.). Tym razem Rosja zareagowała spokojnie i zapowiedziała, że sama będzie nadal przestrzegać ABM, gdyż obiecano jej partnerstwo z NATO i nowe porozumienie o redukcji arsenałów jądrowych – układ SORT. Dodatkowo Amerykanie podkreślali, że chcą budować system zdolny do powstrzymania jedynie pojedynczych rakiet, którymi dysponować mogą terroryści. Rosjanie , mający setki środków przenoszenia, nadal zachowaliby swój potencjał szantażu i „zmasowanego uderzenia”. Dnia 4 stycznia 2002 r. w USA powstała Agencja Obrony Rakietowej (MDA), odpowiedzialna zarówno za obronę szczebla taktycznego, jak i strategicznego, a 17 grudnia 2002 r. G. Bush polecił rozmieszczenie w ciągu 2 lat pierwszego segmentu obrony antyrakietowej. W 2002 r. wydano na ten program 5,4 mld USD, w 2003 – 7,8 mld, a antyrakiety działały coraz skuteczniej9. Od 2003 r. Amerykanie rozbudowywali system wczesnego ostrzegania w bazach: Fylingdales w Wielkiej Brytanii i Thule – na Grenlandii, a od 2004 r. elementy tarczy instalowano w Kalifornii, na Alasce (10 rakietowych systemów przechwytujących) i na Hawajach. Należy zauważyć, że amerykański projekt powstawał poza strukturami NATO, jako system narodowy, do którego można ewentualnie doprosić wytypowanych partnerów. Było to zgodne z ówczesną polityką Stanów Zjednoczonych, które swoje interwencje antyterrorystyczne (już wykonaną w Afganistanie i planowana w Iraku) zamierzały prowadzić z pominięciem struktur NATO, czy ONZ, ale z pomocą montowanych ad hoc „koalicji chętnych i zdolnych”.

System przechwytywania rakiet dalekiego zasięgu jest budowany przez Stany Zjednoczone we współpracy z państwami, w których mają się znaleźć jego elementy.

Zasadna byłaby dyskusja na jego temat na forum sojuszu północnoatlantyckiego – NATO prowadzi bowiem prace nad własnym systemem przechwytywania rakiet krótkiego i średniego zasięgu. System NATO-wski powinien być więc komplementarny wobec amerykańskiego. Z drugiej strony Amerykanie nie są zobligowani do tego, by swój wysiłek finansowo-wojskowy wnosić do NATO. Natomiast udział poszczególnych państw europejskich w programie amerykańskim, w postaci umieszczenia na swych terytoriach elementów tarczy, z pewnością jest zjawiskiem politycznym. Wpływa on na bezpieczeństwo całego kontynentu. Ze strony NATO w połowie 2007 r. pojawił się projekt połączenia Tarczy z NATOwskim („wielowarstwowym systemem systemów” – ALTBMD – Active Layered Theatre Ballistic Missile Defence)10. Nad połączeniem projektów NATO i USA pracowała m.in. NAC w Wilnie 7-8 lutego 2008 r. Podczas szczytu NATO w Bukareszcie 2-4 kwietnia 2008 r., wszystkie państwa członkowskie sojuszu zgodziły się na to, by na ich terytoriach były umieszczone elementu amerykańskiego systemu antybalistycznego Missile Defense. Spotkanie NAC 3 grudnia 2008 r. przyjęło, że europejska część amerykańskiej tarczy antyrakietowej, w tym na terenie Polski i Czech, będzie działać w ramach systemu obrony antyrakietowej państw Sojuszu, w każdej konfiguracji. W sprawie budowy systemu przechwytywania rakiet krótkiego i średniego zasięgu, Sojusz był gotów współpracować z Rosją. Amerykanie zbudowali już morskie komponenty własnego systemu. To system przechwytywania rakiet AEGIS, który znajduje się między Stanami, Japonią i Koreą.

Ich rozmieszczenie planuje się także w regionie Morza Czerwonego, bliżej Iranu i Zatoki Perskiej. Kolejna część to element naziemny – bazy w Kalifornii i na Alasce. Sieci radiolokacyjne, w szczególności wielki pływający radar w okolicy Aleutów, punkty dowodzenia, punkty komunikacji. W tym systemie ogromny nacisk kładzie się na radiolokację i możliwość kontrolowania przestrzeni powietrznej, np. rosyjskiej i chińskiej. Kolejnym etapem będzie utworzenie komponentu kosmiczno-powietrznego. To samoloty Boeing z silnymi laserami do zestrzeliwania rakiet na samym początku lotu, zanim jeszcze wydostaną się w przestrzeń kosmiczną. Właśnie do tego potrzebne są silne radary na całym świecie. W kosmosie zaś zostaną umieszczone różnego rodzaju satelity – śledzące, ostrzegające, komunikacyjne i takie, na których będzie umieszczona aparatura do zestrzeliwania rakiet w kosmosie. Taka infrastruktura pozwoli na kontrolowanie powierzchni całej planety11. Dnia 31 sierpnia 2006 r. USA zadeklarowały, że „wolność działania w przestrzeni kosmicznej jest dla Stanów Zjednoczonych równie ważna jak siły powietrzne i siły morskie”, a w październiku 2006 r. – zapowiedziały zbrojenia w przestrzeni kosmicznej 12.

Latem 2006 r. Amerykanie negocjowali z trzema krajami europejskimi: Wielką Brytanią, Polską i Czechami zainstalowanie na ich terytoriach elementów „tarczy”.

W Czechach miał powstać radar, a w Polsce wyrzutnia rakiet. Przy takim rozmieszczeniu instalacji południowe kraje NATO (Bułgaria, Grecja, Rumunia i Turcja) nie byłyby w pełni objęte systemem. O ile w USA spór dotyczył jedynie technicznych aspektów budowy „tarczy”, o tyle w Europie poddawano w wątpliwość celowość tej instalacji, czy też jej rzeczywisty wpływ na międzynarodowe bezpieczeństwo, a także na przyszłość NATO.

  1. ZWOLENNICY I PRZECIWNICY INSTALACJI Przez ok. 2 lata między USA a Polską i Czechami trwały rokowania, w których analizowano korzyści i koszty budowy „tarczy”. Zwolennicy tej instalacji podkreślali, że będzie ona chroniona przez Amerykanów, a zatem obecność armii USA w Polsce i Czechach stworzy dodatkową (obok NATO) gwarancję ich bezpieczeństwa. Zaznaczano, że o ile w sensie wojskowym Tarcza ma chronić USA przed rakietami z Bliskiego Wschodu – o tyle w sensie politycznym będzie również chronić Polskę i Czechy przed Rosją. Przeciwnicy Tarczy natomiast zwracali uwagę, że będzie ona pierwszym celem ewentualnego agresora, który atak na USA rozpocznie od uderzenia na instalacje w Polsce i w Czechach.

Na początku 2007 r. zarówno Polska, jak i Czechy były gotowe przyjąć amerykańskie instalacje. Dnia 22 maja 2007 r. na konferencji w Pradze prezydenci Polski i Czech, L. Kaczyński i V. Klaus uzgodnili wspólne stanowisko w sprawie „tarczy antyrakietowej”.

Polski prezydent stwierdził m.in., iż: „nie chcemy jakichś specjalnych korzyści, chcemy świata, który będzie bezpieczniejszy”. Deklaracje Polski i Czech spowodowały gwałtowny sprzeciw Rosji – 10 lutego 2007 r. zaprotestował W. Putin, a rosyjscy wojskowi zagrozili wyznaczeniem na terenie Polski i Czech celów dla rosyjskich uderzeń jądrowych i rozbudową rakiet krótkiego i średniego zasięgu. Rosyjska Duma przyjęła 6 kwietnia 2007 r. jednomyślnie deklarację, w której skrytykowała rozszerzanie NATO oraz decyzję o rozmieszczeniu na terenie Czech i Polski amerykańskiej tarczy antyrakietowej.

Kontrowersje nasiliły się w połowie 2007 r.: aby powstrzymać budowę „tarczy”, Rosjanie obiecali udostępnić Amerykanom swoje instalacje radarowe na Kaukazie, umożliwiające obserwację terytorium Iranu (szczyt G-8 w Rostocku 6-8 czerwca i spotkanie Bush- Putin w Kennebunkport – 2 lipca 2007 r.). Putin, dotąd sprzeciwiający się tarczy zaproponował, by radar systemu umieścić nie w Czechach, ale w Azerbejdżanie (wykorzystać instalacje posowieckie)13. A antyrakiety – nie w Polsce, lecz w Turcji, Iraku lub na platformach morskich. Rosja nie miała powodu obawiać się antyrakiet, ale właśnie radaru, który musiałby mieć potężne możliwości śledzenia celów na Bliskim Wschodzie, a więc i w europejskiej części Rosji. Amerykanie nie zrezygnowali z własnych projektów, ale zaproponowali dopuszczenie Rosjan do własnych instalacji. Bush zaznaczył, że powstanie „grupa robocza”, która przeanalizuje rosyjskie propozycje 14. Dość niejednoznaczna była opinia UE – niektóre kraje sprzeciwiały się budowie Tarczy, jako systemu który podzieli Europę na część chronioną ` i odsłoniętą. Inne obawiały się negatywnych reakcji Rosji (mimo, że formalnie to nie ona była uzasadnieniem dla tworzenia Tarczy), jeszcze inne nie akceptowały kolejnego przejawu amerykańskiej dominacji technologicznej15. Debata w tej sprawie toczyła się na forum Parlamentu Europejskiego, podczas prezentacji założeń unijnej polityki zagranicznej wiosną 2007 roku.

Wysoki przedstawiciel ds. unijnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Javier Solana stwierdził wprost: „Budowany przez Stany Zjednoczone system tarczy antyrakietowej, w co zaangażowane mają być Polska i Czechy, może zaszkodzić stosunkom Unii Europejskiej z krajami trzecimi, np. Rosją”. Solana zapowiedział dyskusje w łonie Unii Europejskiej na temat tarczy: „UE nie podjęła w tej sprawie żadnej decyzji, ale ten temat będzie omawiany. UE ma swoją politykę zagraniczną i politykę bezpieczeństwa, więc powinna i może dyskutować na ten temat”16 – podkreślił. Przyznał wprawdzie, że decyzja o ewentualnym zaangażowaniu się w budowę tarczy z Amerykanami to „suwerenna decyzja każdego kraju”, dodał jednak: „każdy kraj jest suwerenny, ale UE ma własną politykę bezpieczeństwa”. Natomiast wielu eurodeputowanych wypowiedziało się krytycznie o amerykańskich planach i udziale Polski i Czech w projekcie. Szef socjalistów Martin Schulz wskazał, że budowa tarczy „nie doprowadzi do rozwiązania żadnego problemu na świecie (…) Przeciwnie – niezależnie od tego, gdzie ten system miałby się mieścić, doprowadzi on do wyścigu zbrojeń, który będzie kosztował wiele pieniędzy i skończy się nakręceniem spirali przemocy (…) Trzeba się zastanowić po prostu, jak tych systemów nie ustanawiać”17. Wtórował mu reprezentant Zielonych Daniel Cohn-Bendit protestując przeciwko „jednostronnemu definiowaniu przez Amerykanów tego, co jest ważne dla jednej części Europy” i domagając się obrony „unijnej niezależności w wielostronnym świecie”.

Polscy euro parlamentarzyści popierali amerykańską instalację: „Rok 2007 może być czasem pewnych napięć, ale problemem nie są amerykańskie plany budowy tarczy, problemem jest niebezpieczeństwo przyjęcia przez niektóre państwa członkowskie rosyjskiej perspektywy w tej sprawie” – powiedział Konrad Szymański. Jego zdaniem, protestując przeciwko planom, Rosja liczy na wywołanie podziału w łonie UE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *