Turbokapitalizm uważany jest za współczesną formę kapitalizmu

Turbokapitalizm uważany jest za współczesną, znacznie rozwiniętą formę kapitalizmu, w której najważniejsza jest efektywność rynkowa pozbawiona jakiejkolwiek kontroli. Zysk ekonomiczny równoznaczny jest z zaspokojeniem potrzeb społecznych. Inaczej rzecz ujmując, to nic innego jak wolny rynek, na ktorym działają prywatne przedsiębiorstwa, wolne od regulacji rządowych, związków zawodowych dbających o dobro pracowników, barier podatkowych i celnych oraz ograniczeń inwestycyjnych.

Każdej formie kapitalizmu towarzyszy wolny rynek – postrzegany jako szczególny rodzaj rynku, na którym wymiana dóbr dokonuje się w wyniku dobrowolnie zawieranych transakcji między kupującymi a sprzedającymi, przy dobrowolnie ustalonej przez nich cenie. Na wolnym rynku sprzedający i kupujący nie podlegają żadnym ograniczeniom ani przymusowi za strony podmiotów zewnętrznych (np. władzy publicznej), a warunki transakcji – szczególnie cena – są zależne jedynie od ich obopólnych ustaleń. Jedynymi warunkami wolnego rynku są określone prawa własności w odniesieniu do środków produkcji oraz dóbr wytworzonych. Wskutek tych uwarunkowań możliwy staje się do osiągnięcia zysk ekonomiczny rozumiany jako różnica między całkowitym przychodem ze sprzedaży określonego dobra a całkowitym kosztem ekonomicznym tego dobra2.

Wyznacznikami turbokapitalizmu są: deregulacja, prywatyzacja i globalizacja. Turbokapitalizm cechuje przede wszystkim deregulacja (z łac.) jako zmniejszenie oddziaływania państwa na ekonomiczną sferę kraju, czyli przede wszystkim na rynek; odbywa się to poprzez brak ingerencji w ustalanie cen oraz jakości dóbr i usług. Podążając tym tropem, jest to taki wpływ regulacji prawnych na linii pracownik – pracodawca, który powoduje zniesienie lub obniżenie płacy minimalnej. Deregulacja jest powiązana ściśle z procesem liberalizacji gospodarki, a często i prywatyzacji. W Polsce doskonałym przykładem jest zniesienie zakazu posiadania zagranicznych kont bankowych przez polskich obywateli, co ułatwiło swobodny przepływ kapitału.

Prywatyzacja jest aktem przekazania prywatnemu właścicielowi mienia państwowego; może się odbywać przez uwłaszczenie lub sprzedaż; można również wyróżnić podział na prywatyzację średnią i pośrednią (kapitałową).

Globalizacja to ogół procesów prowadzących do coraz większej współzależności I integracji państw, społeczeństw, gospodarek i kultur, czego efektem jest tworzenie się jednego świata, światowego społeczeństwa; zanikanie kategorii państwa narodowego; kurczenie się przestrzeni społecznej i wzrost tempa interakcji poprzez wykorzystanie technologii informacyjnej oraz wzrost znaczenia organizacji ponad- i międzynarodowych, w szczególności transnarodowych korporacji 5. Proces globalizacji rozpoczął się już za czasów wielkich odkryć geograficznych. Towarzyszyła temu rewolucja w komunikacji społecznej dzięki odkryciu czcionki, prasy drukarskiej, co wpłynęło na skrócenie czasu dyfuzji kulturowej.

Turbokapitalizm to nowoczesny model kapitalizmu, którego wyznacznikiem, oprócz deregulacji, prywatyzacji i globalizacji, są zmiany technologicznej liberalizacji handlu. Jedynym czynnikiem kontroli jest skrupulatne przestrzeganie wskazań monetarystów.

Przez blisko pół wieku kontrolowany przez państwo kapitalizm zapewniał dynamiczny rozwój krajów Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych i Japonii. Gwarantował on równocześnie wzrost zamożności i bezpieczeństwo socjalne mieszkańcom tych krajów. Były to w gruncie rzeczy rożne odmiany wywierania przez państwo wpływu na gospodarkę.

W Europie model państwa opiekuńczego pozostawał obiektem tęsknoty ludzi zza żelaznej kurtyny i mieszkańcow Trzeciego Świata.

Kapitalizm rozumiano jako system gospodarczy, który opiera się na wolnym rynku i jego ideologii. Powstał na skutek cywilizacji Zachodu i swoją efektywnością przewyższył inne systemy gospodarcze. Gospodarka kapitalistyczna jest więc skuteczna, sprawna, innowacyjna, a przy tym przydziela środki, efektywnie koordynuje zadania. Kapitalizm powoduje duże zmiany w systemie społeczno-politycznym poprzez gospodarkę wolnorynkową, która prowadzi do zastępowania tradycyjnych celów politycznych, społecznych i kulturowych celem ekonomicznym, czyli maksymalizacji zysku.

W kapitalizmie elementy wolnego rynku są poddane kontroli i ograniczeniom ze strony rządu. Natomiast w turbokapitalizmie nie ma kontroli i ingerencji państwa we wszelkie formy życia społecznego, ekonomicznego i gospodarczego. Państwa, w których występuje kapitalizm, posiadają dość stabilną gospodarkę, cechuje je stałość w zatrudnieniu i dochodach, co daje poczucie wartości pozycji społecznej. Ludzie nawiązują trwałe relacje, zakładają rodziny. Rozwinięta opieka socjalna daje bezpieczeństwo jednostkom, które znalazły się w trudnej sytuacji. Tego typu gospodarka nie jest efektywna z punktu widzenia ekonomii, ale daje efekty społeczne: stabilizację życia ludzi, pewne jutro. Ludzie nie muszą ciągle walczyć o przeżycie lub żyć w nędzy.

Według Dahla kapitalizm „z regularnością i ładem” produkuje dobra i usługi, skuteczniej niż inne systemy. kapitalizm dobrobyt demokracja Rozwój ekonomiczny sprzyja demokratyzacji i wyłania się klasa średnia, która stanowi podstawę do budowy liberalnej demokracji.

Dobrobyt ekonomiczny oznacza też lepszą edukację, co w połączeniu z rozwojem klasy średniej tworzy podstawy kultury obywatelskiej z towarzyszącym jej zaufaniem społecznym, zadowoleniem i kompetencjami.

Gospodarka rynkowa wymusza zatem rozwój mechanizmów negocjacji, zawierania porozumień i wypracowywania kompromisow7. Wszystko to odbywa się bez udziału państwa i stymuluje niezależność oraz samorządność jednostek i grup społecznych Demokracja liberalna rozwinięta w krajach z gospodarką rynkową przetrwała dzięki świadomym i celowym ograniczeniom oraz regulacjom, jakie nałożono na wolny rynek. Brak jakiejkolwiek kontroli nie skutkowałby doprowadzeniem do wolności i dobrobytu, ale do niewolnictwa i monopolu.

Wartości społeczne i wolność osobista, równouprawnienie płci, ochrona zdrowia, powszechna edukacja czy równość szans nie zostały wypracowane przez kapitalizm, ale w dużym stopniu wymuszone przez świadomie i celowo działające ruchy emancypacyjne. Powszechny dobrobyt nie jest osiągnięciem rynku, lecz polityki. Państwa opiekuńcze, które powstały w XIX w., nie są inicjatywą przedsiębiorców, lecz polityków (Bismarck, Disraeli). Wzrost gospodarczy i przyrost bogactwa może odbywać się dzięki nowym technologiom, szybkiemu przepływowi informacji, większej dostępności do środków transportu. Wyrównywalny podział dochodu sprzyja wzrostowi gospodarczemu poprzez stymulowanie popytu. Na przestrzeni lat wykazano, że ważne jest nie tylko mnożenie wskaźników ekonomicznych, ale także budowanie stabilnego ustroju politycznego poprzez świadomą interwencję, ograniczenia i reformy. W kapitalizmie „bogactwo” wypracowane przez produkcję, handel i przedsiębiorczość wymusza rozwój aparatu administracji państwowej i silnego społeczeństwa obywatelskiego, które powinno chronić swojej wolności osobistej.

Turbokapitalizm nastawiony jest przede wszystkim na maksymalizację zysku. Gdyby osiągnięcie tego celu zagwarantowało rozwiązanie problemów społecznych oraz zaspokojenie potrzeb obywateli, to Turbokapitalizm stałby sie pożądanym systemem każdej współczesnej gospodarki. Przeobrażenia, które wymusza Turbokapitalizm w sektorze gospodarki rzeczowo-finansowej, widoczne są poprzez przyspieszenie tempa globalizacji procesów gospodarczych na międzynarodowych arenach; rozwój transnarodowych, potężnych korporacji.

Wzrost znaczenia ekonomicznego transnarodowych korporacji prowadzi do:

  • deregulacji obowiązującego systemu rynkowego;
  • osłabienia i marginalizacji autorytetu państwa oraz założeń społecznej gospodarki rynkowej;
  • ograniczenia i łamania suwerenności walutowej i podatkowej; utraty sił ekonomicznych rządów narodowych, czego następstwem jest osłabienie dobrobytu społecznego, wzrost międzynarodowej przestępczości oraz terroryzmu. Działanie korporacji transnarodowych, odgrywających ważną rolę na rynku finansowym i rynku pracy, doprowadza do sytuacji, w której pomnożenie zysków osiągane jest kosztem pracowników poprzez:
  • obniżanie wynagrodzeń,
  • utrzymywanie dotychczasowej wydajności pracy lub jej zwiększenie,
  • natychmiastową utratę pracy,
  • zwiększanie bezrobocia,
  • zastępowanie stałej pracy przez dorywczą.

Podążając tym tropem, Turbokapitalizm może wpływać na ekonomiczne efekty, tworząc wiele problemów społecznych i rosnące napięcia wśród obywateli, np.:

  • ubóstwo,
  • bezrobocie,
  • wzrost nierówności,
  • rozpad struktur społecznych,
  • emocjonalną samotność jednostek.

Niestety, brak jest jakichkolwiek narzędzi, które mogą rozwiązać te problemy. Niekorzystne zjawiska Turbokapitalizmu może złagodzić silna i sprawna polityka, która powinna to zrobić nawet kosztem pomniejszonego zysku ekonomicznego. Wspieranie „dobrobytu”, który jest naczelnym celem Turbokapitalizmu, nie może być naczelnym celem polityki i społeczeństw, gdyż nie jest on równoznaczny ze szczęściem wszystkich obywateli, a tylko z poprawieniem sytuacji materialnej wybranych jednostek. Kontynuując tę myśl jest to sposób bogacenia się tylko niektórych obywateli w państwie, co prowadzi do ogromnych nierówności społecznych. Prywatyzacja jest przecież związana z likwidacją państwowych zakładów pracy, które dawały ludziom stałe i pewne zatrudnienie. Jednakże w jej wyniku wiele osób pozostaje bez pracy i środków do życia.

Deregulacja systemu w konsekwencji może spowodować likwidację przepisów i osłon socjalnych, które wcześniej chroniły pracowników i „małych” pracodawców. Określały zasoby zatrudnienia, zwalniania i ramy odniesienia dla konkurencji. Jednakże w efekcie deregulacji łatwiej znaleźć pracę, ponieważ pracodawców nie ograniczają surowe reguły zatrudnienia, wysokie koszty siły roboczej i przepisy zwalniania pracowników. Niestety, deregulacji towarzyszy zawsze spadek zarobków i niepewność zatrudnienia. W złej kondycji znajdują się też „mali” przedsiębiorcy, którzy skazani są (pod wpływem wielkiej konkurencji) na rezygnację z własnego biznesu lub na znaczne obniżenie kosztów funkcjonowania (zatrudnienie pracowników na gorszych warunkach, zwolnienia, obniżenie osłon socjalnych). Globalizacja otworzyła granice handlowe między państwami, co w teorii zwiększyło możliwości zatrudnienia (dostęp do nowych rynków pracy). W praktyce znaczy to tyle, że otwierają się granice dla taniej siły roboczej i możliwość przenoszenia przemysłu w miejsca, gdzie praca jest tańsza.

W konsekwencji rośnie efektywność produkcji, ale spadają zarobki i jakość zatrudnienia (szczególnie dotyczy to klasy średniej) w krajach zamożniejszych. Turbokapitalizmowi zawsze towarzyszą zmiany technologiczne, dawne gałęzie przemysłu i przedsiębiorstwa z nimi związane upadają (zwolnienia dotyczą więc niewykwalifikowanych pracowników). Na ich miejsce powstają nowe ośrodki przemysłowe i przedsiębiorstwa, które nie są pracochłonne i dają zatrudnienie tylko wysokiej klasy specjalistom (rynek pracy ulega drastycznym zmianom).

Wypracowany przez gospodarkę ekonomiczny zysk w Turbokapitalizmie dzielony jest w sposób nieproporcjonalny. Jego „wilczą” część dostaje mały procent ludzi, którzy znajdują się na szczycie. Bogaci zarabiają coraz więcej, a ubodzy coraz mniej. Niektórzy nie dostają nawet nic. W związku z tym pojawia się duża dysproporcja budząca niepokój społeczny, biedę i wzrost przestępczości. Przemiany gospodarcze generowane przez Turbokapitalizm przyczyniają się do zmian w strukturach społecznych, takich jak luźniejsze więzi i układy rodzinne czy poczucie samotności, opuszczenia, niepewności jutra.

Konsekwencją tego jest zazwyczaj ucieczka w nałogi (alkohol, narkotyki, sekty – namiastka dawnego życia we wspólnocie) lub w przestępczość (ukazanie sprzeciwu wobec istniejącego systemu).

Jednakże ci, którzy się bogacą, w dalszym ciągu głoszą ideologię wolnego rynku, który ma dać szczęście i dobrobyt wszystkim10. Niestabilność pracy, mniejsze zarobki, niepewność jutra, bezrobocie i bieda związane z funkcjonowaniem Turbokapitalizmu wynikają więc z uwolnienia konkurencji i nagradzania tylko najefektywniejszych oraz towarzyszą efektywności gospodarczej, która nie jest tu problemem. Staje się nim jednak brak kontroli, ograniczeń i redystrybucji dochodów przez system polityczny, który każdemu człowiekowi zapewniałby minimum potrzebne do życia. Musimy założyć, że to nie społeczeństwo ma służyć gospodarce, ale gospodarka społeczeństwu, gdyż inaczej konieczność redystrybucji wydawać się może nieuzasadniona. Przy takim założeniu potrzebna jest znowu zmiana systemu wartości z wolnorynkowego na społeczny.

Turbokapitalizm przeniknął już do wszystkich grup społecznych, nawet do systemu wartości, co utrudnia możliwie mądre ograniczenia. Tylko świadoma walka z nim może dać efekty, gdyż niektóre społeczeństwa wierzą, że problemy społeczne, które wyzwolił Turbokapitalizm, są naturalne, a przeciwstawienie się im jest niepotrzebne. Turbokapitalizm ma też wpływ na układy pomiędzy państwami. Nie oznacza to, że na świecie zapanuje wieczny pokój, oparty na światowym wolnym rynku, w którego ramach wszyscy będą dążyć do maksymalizowania ekonomicznego zysku. Powstanie nowy układ i Geoekonomia, gospodarcza walka, w której ramach każde państwo będzie dążyć do zysku, ale przede wszystkim własnego. Dzieje się tak, ponieważ:

  • w naturze państw leży konflikt i rywalizacja (państwa będą szukać nowych form konkurowania między sobą poprzez gospodarkę);
  • rozwój Turbokapitalizmu ograniczy rolę polityki, więc gospodarka zacznie decydować o pozycji państwa na świecie (władza gospodarcza jest pożądana i ma manipulować własną gospodarkę, aby ją wzmocnić i przewyższyć innych – jest to metoda walki z innymi państwami);
  • wzrost zysku gospodarki w skali świata nie oznacza, że poprawia się sytuacja wszystkich państw uczestniczących w światowym systemie turbokapitalistycznym (widać tu analogię do wpływu wolnego rynku na sytuację poszczególnych obywateli).

Dlatego każde państwo, niezależnie od logiki wolnego rynku, dąży do wzmocnienia i obrony swojej pozycji w stosunku do innych.

Państwo i tożsamość narodowa nie tracą na znaczeniu, nie powstaje globalna wspólnota, która jednoczyłaby ludzi. Jest to jeden z czynników, które mogą ograniczać Turbokapitalizm. Państwa prowadzą politykę ekonomiczną, aby bronić swoich interesow w ramach światowego rynku, przedkładając ponad efektywność ekonomiczną świata wartość państwa i społeczeństwa. Konieczne jednak jest jeszcze ograniczenie Turbokapitalizmu w skali państw, i to nie w celu walki z innymi, ale dla dobra wszystkich obywateli. W obronie interesów tych, których wolny rynek wypycha poza margines życia we wspólnocie, i w obronie tych, których sytuacja życiowa z pewnością nie należy do stabilnych.

Według E. Luttwaka działania polityczno-gospodarcze rządów, które są podejmowane podobno dla dobra wszystkich obywateli, prowadzą do bogacenia się niewielu wybranych szczęściarzy i najbogatszych państw świata. Maksymalizacja ekonomicznego zysku w skali państwa nie oznacza większego szczęścia przeciętnego człowieka, a w skali świata nie znaczy, że wzbogacą się wszystkie państwa. Należy więc się zastanowić nad ograniczeniem rozwoju Turbokapitalizmu, gdyż może on zagrażać w znacznym stopniu demokracji. Nie jest to kapitalizm drobnych kupców i wytworców, których wychowali klasycycy liberalizmu. Jest on raczej wyposażony w wyrarafinowaną maszynerię marketingu, reklamy, public relations, kapitalizm transnarodowych korporacji, monopoli, oligopoli i karteli, które ekonomiczną siłą przewyższają wiele państw. Zwolennicy tego nadliberalnego, globalnego Turbokapitalizmu często powołują się na Adama Smitha. Zapominają jednak często, że to on przestrzegał wszystkich przed zagrożeniem dla wolności ze strony kapitalizmu korporacyjnego.

Benjamin Barber twierdzi, że rozwój gospodarczy i wolny rynek można oddzielić od wolności politycznej, wskazując na przykłady Singapuru, Chin i Korei Południowej. Według niego idealny człowiek z punktu widzenia Turbokapitalizmu, tzw. idealny obywatel McŚwiata, to oczywiście konsument. W rzeczywistości idealny konsument i dobry obywatel mają wiele sprzecznych i wzajemnie wykluczających się cech. W Turbokapitalizmie bogatsi mają większe możliwości finansowania swoich interesów poprzez kampanie promocyjne, informacyjne, marketing polityczny czy lobbing, atomizację i prywatyzację oraz przedkładanie konkurencji ponad współpracę. Według Georga Sorosa w neoliberalnym kapitalizmie wartości społeczne podlegają negatywnej selekcji; sukces odnoszą ci, którzy bez skrupułow i w bezwzględny sposób dążą do własnych korzyści. Turbokapitalizm neguje jeden z planów zarówno demokracji, jak i społeczeństwa obywatelskiego: istnienie i rolę sfery publicznej. Zdaniem ideologów jest ona złem koniecznym, które trzeba jak najbardziej ograniczyć poprzez maksymalną prywatyzację. Rozwój sfery prywatnej, dającej kapitalistom możliwość maksymalizacji zysków, idzie w parze z zanikiem sfery publicznej14. Ma to na celu służenie większej wolności jednostki, co jest błędnym argumentem. Tylko pozornie Turbokapitalizm daje nam coraz większe możliwości wyboru, a w rzeczywistości bardzo go ogranicza. Wspólne dobra, które znajdują się w sferze publicznej, służą w kapitalizmie przede wszystkim do ekstermalizacji kosztów akumulacji kapitału. W Turbokapitalizmie działalność nastawiona na wspólne dobro, ochronę i rozwój sfery publicznej jest szkodliwa i „głupia”. Egoizm i chciwość to cnoty, a społeczeństwo to luźny zbiór jednostek, które nie mają względem siebie żadnych zobowiązań. Takie przekonanie niszczy ludzi i ich obywatelskość, która jest podstawą społeczeństwa i demokracji. Niszczy też bezpośrednio kapitał społeczny poprzez propagowanie ideologii, która jest anormalnym indywidualizmem. Według socjologów i filozofów podstawowym problemem kapitalizmu są jego wewnętrzne sprzeczności. Ich dynamika i rozwój są niebezpieczne nie tylko dla demokracji, ale także dla kapitalizmu. To, co kapitalistom wydaje się wielkim sukcesem, w rzeczywistości może okazać się klęską demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. Obywatelskość to pewien rodzaj więzi i świadomość współzależności, w której istnieje jednostka.

Rozwoj kapitalizmu i wolnego rynku jako podstawowej siły promuje wizję człowieka samotnego, niepołączonego z nikim i z niczym. Ostatnią barierą, która oddziela jednostkę od rynku, jest rodzina. To, co dzieje się z więzią rodzinną, jest egzemplikacją ogólnego rozpadu wszelkich więzi: zawodowych, towarzyskich czy sąsiedzkich.

„Rynek pracy wymaga mobilności niezależnie od osobistej sytuacji. Małżeństwo i rodzina potrzebują czegoś wręcz przeciwnego. W pełni przemyślany model wspołczesnego rynku zakłada społeczeństwo bez rodziny. Każdy musi być samodzielny i dyspozycyjny wobec wymogow rynku, aby zapewnić ekonomiczne podstawy egzystencji. Podmiotem na rynku w ostatecznej konsekwencji jest samotna jednostka, nieskrępowana związkiem rodzinnym, małżeńskim czy partnerskim”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *